Jesteś w szczęśliwym związku? Jeśli tak to doskonale. A jeśli nie? W takim razie coś nie jest w porządku. Na początku bardzo często pary idealizują swoją drugą połowę. Uważają ją za swój ideał i nie dostrzegają wad, a nawet jeśli jakieś zachowania wydają nam się dziwne, to wtedy uważamy je za słodkie lub mało kłopotliwe. Bardzo często sytuacja ulega drastycznej zmianie, kiedy para zaczyna ze sobą mieszkać i bierze ślub.
Wtedy właśnie okazuje się , że wcale nie jest tak idealnie jak nam się wydawało, a cechy, które były miłe są irytujące i doprowadzają nas do szału. Zaczynają się wtedy kłopoty jak kłótnie, nieporozumienia oraz brak odpowiedniej komunikacji. Dopóki nie ma dzieci, nie jest to sytuacja krytyczna. Jeśli jednak dzieci już się pojawiły lub są „w drodze” to wtedy, żadna ze stron nie chce aby doszło do rozpadu związku. Co wtedy może pomóc powstrzymać nieuchronny rozpad? Bardzo dobrym pomysłem jest spróbowanie terapii małżeńskiej.

Czy terapia małżeńska działa?

Nadal w naszym społeczeństwie funkcjonują schematy szczęśliwego życia: zdać maturę, skończyć studia, wejść w związek małżeński, znaleźć stałą pracę, wychowywać dzieci. Wiele ludzi nadal podąża za tą listą wierząc, że znalezienie odpowiedniego partnera zapewni im szczęście. Na początku każdego związku następuje fala wzajemnej fascynacji i optymistycznych wizji dotyczących idealnej wspólnej przyszłości. Bardzo szybko te wizje roztrzaskują się o codzienne życie. Kryzys i problemy to naturalne stopnie, które prowadzą związek na nowe tereny. Pojawiają się niezależnie od stażu i wielkości uczucia. Realnym problemem jest natomiast fakt, że coraz mniej par potrafi się skutecznie komunikować i tym samym znajdować rozwiązanie dla dręczących sytuacji. Niestety, zamiatanie problemów pod dywan, próba ich ignorowania czy neutralizacja na dłuższą metę nie przyniesie oczekiwanego skutku. Wtedy pojawia się myśl - a może pójdziemy na terapię małżeńską?

Mimo iż bardzo często słyszymy o terapiach małżeńskich jako o pomocy przy rozpadających się związkach, to bardzo często , szczególnie w przypadku panów, pojawiają się wątpliwości co do skuteczności takiej terapii. Wspominają oni o tym nawet będąc już w gabinecie. Zazwyczaj tłumacza oni swoje zachowanie tym, że jeśli sami sobie nie pomogli , to tym bardziej nie zrobi tego nikt inny. Jest to co prawda trafne spostrzeżenie. Nikt nie zrobi tego za nas. Niekiedy jednak mimo chęci, zaczyna brakować motywacji i zatrzymujemy się w martwym punkcie. Nie jest się wtedy pewnym czy robimy coś dobrze, gdyż nie widać efektów. Właśnie w takich chwilach warto skorzystać z pomocy specjalisty. Oczywiście sama terapia nie wywoła w nas nagle motywacji, ale pomoże ona zmierzyć się z problemem, który wystąpił w związku i rzuci na niego nieco światła.

Terapia małżeńska - kiedy udać się po wsparcie?

Często bywa tak, że jeden z partnerów jest sceptycznie nastawiony do możliwości rozwiązania problemu w drodze terapii, twierdząc, że albo para pomoże sobie sama, albo nie pomoże jej nikt. Jest to bardzo trafna uwaga – nikt nie zrobi nic za ciebie. Zdarza się jednak, że utkniesz w martwym punkcie i sam nie możesz nic zrobić, albo nie jesteś pewien, czy robisz to dobrze. Nawet jeśli pójdziesz do terapeuty, który poprowadzi cię przez proces rozwiązywania problemu, to i tak całą pracę musisz wykonać sam. Terapeuta widzi z dystansu popełniane przez parę błędy i pomaga partnerom je zlokalizować.

Najlepiej po pomoc udać się wtedy kiedy sytuacja zaczyna was przerastać. Najczęściej powodem jest zdrada lub inny kryzys, który pojawia się nagle. Najgorzej jest się jednak zmotywować, kiedy kłopoty pojawiają się stopniowo. Wydają się wtedy one błahe, wiec partnerzy twierdzą, że dadzą sobie z nimi radę samodzielnie. Jeśli nie udaje nam się dojść do porozumienia lub poprawa jest chwilowa, to wtedy wpadamy w błędne koło. Pojawia się wtedy złość, żal, pretensje i zranienie. Następuje kilka prób rozwiązania problemu i tak w kółko. W takim wypadku, najlepszym wyjściem jest konsultacja z terapeuta, który pomoże nam opuścić błędne koło i dostrzec błędy , które popełnialiśmy.

Ważną sprawą jest wewnętrzna motywacja – jeśli jedna osoba jej nie ma, efektów nie będzie. Wyrazem dobrej woli jest oczywiście sam fakt przystąpienia do terapii – na pierwszym spotkaniu terapeuta spróbuje wykrzesać z was jak najwięcej zapału do pracy nad sobą.

Jak poznać, że nadszedł moment, w którym należy zgłosić się do specjalisty? Wskazówką jest każda sytuacja, z którą nie potraficie się zmierzyć. Jeśli jednak nie jest to jednostkowe wydarzenie (np. zdrada), ale problemy narastają stopniowo, warto odwołać się do symptomu „błędnego koła”. Jeśli po wielu próbach dojścia do porozumienia (często w jednej kwestii) nie ma poprawy i brak zmian wywołuje negatywne emocje, czas poszukać pomocy u terapeuty. Zwlekanie osłabia wiarę w możliwość przezwyciężenia problemu, a czemu by nie spróbować?